Związek traumy wczesnodziecięcej z uzależnieniem

Jaki wpływ nasze doświadczenia z dzieciństwa mogą mieć na to, jak zachowujemy się w dorosłym życiu? Czy to możliwe, że w wyniku przeżyć z najmłodszych lat sięgamy po substancje psychoaktywne i oddajemy się destrukcyjnym zrachowaniom? W jaki sposób świadomość tego, jak powstaje mechanizm uzależnienia może nam pomóc z nim walczyć?

Pod powierzchnią umysłu

Analizując nasze zachowania rzadko dostrzegamy ich prawdziwe przyczyny. To, co możemy zobaczyć u siebie i osób z naszego otoczenia jako określone tendencje i wzorce zachowań ma swoje źródło w bardzo głębokich zakamarkach umysłu. Jakie są zatem psychologiczne podwaliny mechanizmów odpowiedzialnych za uzależnienia? Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest o tyle trudna, że osoby, sięgające po różnego rodzaju substancje psychoaktywne oraz oddające się kompulsywnym zachowaniom kierują się różnymi pobudkami.

Do najczęściej zaliczanych powodów tego typu tendencji  możemy jednak zaliczyć traumę lub pewien niedobór istotnych psychologicznych wartości w okresie dzieciństwa. To one odpowiadają za nieustanny pociąg do doznawania zewnętrznej przyjemności czy poszukiwania za wszelką cenę uznania i aprobaty w oczach innych.

Te dwa czynniki z kolei prowadzą nas prosto do rozpoczęcia mechanizmu typowego dla uzależnienia. Z początku picie alkoholu czy palenie papierosów nie wiąże się dla nas ze szczególną przyjemnością fizyczną. Wartością, jaką wynosimy z tego doświadczenia jest jednak społeczny prestiż w środowisku rówieśników oraz przeświadczenie o swojej dorosłości. W ten sposób w naszym umyśle tworzą się ciągi skojarzeniowe, łączące daną substancję psychoaktywną z poczuciem przynależności, akceptacji oraz wrażeniem bycia zauważonym i kochanym.

Jak powstaje trauma wczesnodziecięca?

Myśląc o traumie wielu z nas będzie miało przed oczyma bardzo ekstremalne, makabryczne wręcz sceny cielesnego wykorzystywania i aktów przemocy. Pamiętajmy jednak, że pojęcie traumy jest w swoim znaczeniu znacznie szersze.

Trauma wczesnodziecięca w szerokim, psychologicznym ujęciu, będzie oznaczała każdą sytuację, w której dziecko mogło poczuć się niekochane, niezauważone czy samotne. Każde zdarzenie, w którym nie doczekało się ono nagrody lub pochwały za coś, z czego było dumne lub poczuło, że jego bezpieczeństwo jest zagrożone.

Jeżeli tego typu zdarzenia nie zostały w perspektywie czasu odpowiednio omówione i zracjonalizowane przez osoby dorosłe – dziecięcy umysł z wielką dozą prawdopodobieństwa przypisał im znaczenie, które doprowadziło do powstania traumy.

Początki uzależnienia

Każdą taką traumę możemy sobie wyobrazić jako ubytek w naszej psychice. Czasem zdarza się, że są one tak niewielkie, że nie jesteśmy w stanie ich zauważyć i nie mają one większego wpływu na nasze życie. W wielu jednak przypadkach traumy z dzieciństwa nie tylko warunkują nasze dorosłe życie, ale także generują w nas pewne zachowania, których źródeł nie jesteśmy świadomi.

Tak oto nosimy w sobie ten zadawniony ból, cierpienie i poczucie bycia niezauważonym. Naturalną tendencją w tej sytuacji jest dążenie do kompensacji odczuwanego braku. Wracając do przytoczonej wcześniej sceny – nasi szkolni koledzy, palący z nami papierosy, stają się psychologicznym odpowiednikiem rodziny, którą zawsze w swoim najgłębszym odczuciu chcieliśmy posiadać. Przebywając w towarzystwie osób, które łączy stan wspólnego odurzenia, czujemy, że nasze dziecięce potrzeby w końcu zostają zaspokojone. To jednak dopiero początek reakcji naszego umysłu na nową sytuację życiową.

Neurobiologiczne podstawy uzależnień

Ludzki mózg nie jest w stanie rozróżnić sztucznie wytworzonych stanów radości, bezpieczeństwa i spokoju od doznań emocjonalnych, powstających w reakcji na pozytywne zdarzenia życiowe. Mechanizm działania wielu substancji psychoaktywnych sprowadza się zaś do oddziaływania na obecne w naszym ciele neurotransmitery, odpowiadające za odczuwanie określonych stanów umysłu.

W ten sposób takie używki jak papierosy czy amfetamina pobudzają nasz ośrodek nagrody w mózgu, uwalniając do krwiobiegu zwiększone ilości dopaminy, co z kolei przyczynia się do syntetycznego odczuwania satysfakcji, radości i motywacji do działania. W szerszym zaś kontekście umysł interpretuje doznania związane z zażywaniem substancji psychoaktywnych jako wspierające oraz uzupełniające obecne w nim zapotrzebowanie na bliskość, akceptację i uznanie społeczne.

Tak dochodzi do sytuacji, w której bez udziału osób trzecich jesteśmy w stanie kompensować sobie niedostatki w podstawowych wartościach psychologicznych, których zabrakło nam w okresie dzieciństwa. Z punktu widzenia biologii mózgu zażywanie tego typu substancji jest doskonałym rozwiązaniem problemów, z którymi borykaliśmy się przez całe życie.

Powstawanie uzależnienia

Problem jednak zaczyna się pojawiać w momencie, w którym efekt chemicznego środka ustępuje. Jego działanie spowodowało, że zapasy neuroprzekaźnika, zgromadzone w mózgu dla umożliwienia nam codziennego funkcjonowania zostały znacząco uszczuplone. W związku z tym odczuwamy jeszcze mniejszą satysfakcję czy poczucie bezpieczeństwa niż miało to miejsce przed zażyciem substancji.

I choć po jakimś czasie poziom naszych neurochemicznych rezerw wraca do punktu wyjściowego, wspomnienie euforycznego stanu, w którym problemy dnia codziennego zdawały się nie istnieć, nie daje nam o sobie zapomnieć. Przykre doznania, związane z wywodzącym się z dzieciństwa poczuciem braku bezpieczeństwa zdają się być tym bardziej intensywne, że przez chwilę byliśmy w stanie poczuć, jak to jest funkcjonować bez tego emocjonalnego balastu.

Zażywamy zatem naszą substancję coraz częściej – do pewnego czasu obiecując sobie, że tym razem robimy to po raz ostatni. Tymczasem nasz mózg tak przyzwyczaja się do jej działania, że z coraz większą trudnością powraca do naturalnego uwalniania neuroprzekaźników. Od tego momentu zaczynamy potrzebować naszej substancji już nie tyle do tego, żeby poczuć się wyjątkowo dobrze – ale żeby być w stanie zwyczajnie funkcjonować.

W jaki sposób uzależnienie łączy się z traumą dziecięcą?

Jak widzimy – podstawą tworzenia się mechanizmu uzależnienia jest brak poczucia bycia kochanym czy akceptowanym przez swoich najbliższych. Wrażenie to tworzy się już od najmłodszych lat naszego dzieciństwa. Ma ono realny, fizyczny wpływ na sposób działania naszego mózgu i natężenie wydzielania wspomnianych neurotransmiterów.

Jednymi słowy – odpowiednie tło emocjonalne naszego życia jest w stanie zapewnić nam stan psychiczny, dzięki któremu wszelkie formy odurzania się i kompulsywnych zachowań czy związane z nimi sytuacje społeczne nie będą dla nas w żaden sposób atrakcyjne.

Praca nad istniejącymi traumatycznymi mechanizmami

Niestety jednak niewielu z nas może poszczycić się dzieciństwem doskonałym. Sam fakt doświadczania braku akceptacji czy niedostatecznej miłości ze strony rodziców nie musi jednak warunkować naszego dorosłego życia i skazywać nas na kompensowanie sobie owych niedostatków do końca naszych dni.

Uświadomienie sobie prawdziwych powodów, dla których nałogowo sięgamy po substancje psychoaktywne lub oddajemy się destrukcyjnym zachowaniom jest pierwszym krokiem do zażegnania naszego problemu. Sięgając do psychologicznych źródeł naszych działań możemy postarać się o zapewnienie sobie fizycznych warunków, które wynagrodzą nam powstałe w okresie dzieciństwa niedostatki.

Dlatego też najistotniejszym elementem leczenia uzależnień zawsze pozostaje wnikliwa psychoterapia pod okiem wykwalifikowanego specjalisty. Dzięki jej przeprowadzeniu, osoba uzależniona jest w stanie wyciągnąć na światło dzienne nieuświadomione wcześniej czynniki psychologiczne warunkujące jej zachowanie oraz dokonać ich gruntownej rewizji.